Ciężka dola kibica …

Wczorajszy dzień upłynął mi bardzo sportowo. Juventus grał o Superpuchar Italii, a tomaszowska Lechia o awans do ćwierćfinału Pucharu Polski i możliwość spotkania z drużyną z Plus Ligi. Mecze odbywały się o tej samej porze, a mną targały skrajne emocje.

 

Ciężko jest kibicować na odległość i to jeszcze śledząc tylko suchy wynik. Wczoraj niestety odnośnie siatkówki i Lechii byłam do tego zmuszona. Żeby wizualnie umilić sobie to napięcie i oczekiwanie włączyłam mecz o Superpuchar Włoch pomiędzy Juve, a Milanem. Finał ten odbywał się w Arabii Saudyjskiej, tak żeby Szejkowie mieli jakąś radochę i rozrywkę … Szczerze powiedziawszy to nie liczyłam na jakiś porywający mecz. Superpuchar to taki Puchar pocieszenia, mniej istotne trofeum, no ale lepiej je mieć niż nie mieć, zwłaszcza gdy się już o nie gra. Dla mniej wtajemniczonych wyjaśniam co to: o Superpuchar gra mistrz kraju ze zdobywcą pucharu krajowego.  Jako, że Juventus był i Mistrzem i zdobywcą Pucharu Włoch to jego rywalem był finalista pucharu, czyli Milan.

Faworytem spotkania był Juventus. W finale Pucharu Włoch grały trochę inne drużyny. Latem do Juve przyszedł Ronaldo, a do Milanu poszedł Higuain. Przyznam, że bardzo ubolewałam nad tą „zmianą”. Kibicowałam Igle jak grał w Juve i liczyłam na jego dłuższy pobyt w Turynie. Za Ronaldo nie przepadam, to tak delikatnie mówiąc. Należę do fanów talentu Leo Messiego. Czyli jakby to powiedzieć #TeamMessi! Ale kibicuje się drużynie, a nie zawodnikom więc musiałam jakoś przyjście Portugalczyka znieść. I jeden taki malutki plus, że wreszcie bramki Ronaldo mnie nie denerwują. Ale wracając do meczu. Finał majowy był wygrany przez Juve wyraźnie, bo aż 4-0. Wczoraj mecz miał inny przebieg. Od początku był dość monotonny i to wykonaniu obu drużyn. Niby akcje były, ale nie jakoś bardzo porywające. Mocniej moje serce biło gdy przełączałam się na FlashScore, by zobaczyć jak tam moja Lechia sobie radzi. Niestety tam nie było wcale lepiej. Pierwszy set wygrała Stal Nysa. W pewnym momencie prowadziła już sześcioma punktami. Lechia trochę doszła, ale zdołali zdobyć tylko 21 punktów. Z przebiegu seta to i tak dobry wynik. Druga partia była dla mnie totalną nerwówką. Wiadomo, że jak się drugiego seta przegra to w trzecim walczy się o być, albo już nie być. Lechia znów przegrywała dość wyraźnie, ale w końcu dogoniła rywala i wygrała seta do 23. W przypadku Tomaszowian nawet prowadzenie rywala sześcioma punktami nic nie znaczy. Już niejednokrotnie pokazywali, że taką przewagę potrafią odrobić. Pełna nadziei oglądając Juve wierzyłam w trzeciego seta. Ten niestety znów padł łupem gospodarzy, a w czwartym targały mną takie same emocje jak w drugim. Niestety tym razem bez szczęśliwego zakończenia. Przebieg podobny do każdego wcześniejszego. Prowadzenie Nysy, chwilami dość spore. Jednak końcówka seta należała do Lechii, która doszła na wynik 23-24 i … niestety przegrała .. Szkoda, bo tie break byłby dodatkową atrakcją. Znów pożegnaliśmy się z Pucharem Polski w IV rundzie, tuż przed spotkaniem z drużyną z Plus Ligi. Szkoda, ale nie ma tego złego … Możemy skupić się teraz tylko na lidze i walce o awans do Plus Ligi. Póki co Stal Nysa prowadzi z nami 2-0 w tym sezonie, ale liczę, że play offy będą należały do nas. To będą najważniejsze mecze.

Wracając do Superpucharu Włoch. Lechia humor mi trochę popsuła, może zbyt duża wiara we mnie była, a Juve za sprawą gola Ronaldo humor poprawił. Może nie do końca, bo tak jak wyżej pisałam superpuchar to puchar mniejszej kategorii, a tutaj był mecz o awans, po za tym grała w nim drużyna z mojego miasta, patriotyzm lokalny najważniejszy. Ale mimo wszystko kolejne trofeum do kolekcji dla Juve cieszy. Pierwsze trofeum Ronaldo w nowym klubie. Mam nadzieję, że następne przed nimi. Cała akcja dająca Starej Damie zwycięstwo bardzo ładna i genialne podanie Miralema Pjanica.

Na 2-0 podwyższył Paulo Dybala, ale sędzie dopatrzył się spalonego (słusznie) Argentyńczyka i bramki nie uznał. Milan też miał swoje okazje, m.in. poprzeczkę, ale nie zdołał pokonać Wojciecha Szczęsnego. Od 74 minuty Juventus grał w przewadze po czerwonej kartce dla Francka Kessiego.

Wczorajszy Superpuchar był ósmym zdobytym przez Juve w 31- letniej historii tego trofeum. Tym samym Juventus został samodzielnym liderem wyprzedzając AC Milan, który ma na swoim koncie 7 Superpucharów.

Podsumowując: ciężka jest dola kibica. Porażka siatkarzy mnie zasmuciła, a z drugiej strony zwycięstwo Juve uradowało .. Najmniej wartościowy puchar, ale zawsze puchar! I to się liczy.

To o czym miałam dziś opowiedzieć w audycji #ZgranaTafla przelałam na bloga. Serdecznie zapraszam do słuchania audio magazynu  –> https://nhlw.pl/2019/01/audio-magazyn-typerski-zgrana-tafla-7/ – będzie można mnie tam usłyszeć i na stronę http://www.nhlw.pl . Chłopaki robią wspaniałą robotę. Pozdrawiam.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s