FENOMENALNY

Trwa 67 edycja Turnieju Czterech Skoczni. Za nami trzy konkursy po których liderem jest Japończyk Ryoyu Kobayashi. 

Młody skoczek z Japonii w dzisiejszym konkursie zdeklasował swoich rywali i jest prawie pewny zwycięstwa w całym cyklu TCS.
Na przeszkodzie Ryoyu może już tylko stanąć … sam Ryoyu, czyli jakiś kataklizm w postaci upadku, czy jelitówki. Po konkursach niemieckich rywale mogli mieć jeszcze jakąś nadzieje na zatrzymanie Japończyka, bo przewaga ta wynosiła tylko 2,3 punktu. W austriackim Innsbrucku pokazał, że z wielkiej formy nic nie ubyło i odleciał rywalom na 12,8 punktu, a w całym turnieju jego przewaga to już 45,5 punktu.

Na drugim miejscu dziś uplasował się Stefan Kraft, który chyba jako jedyny mógł zagrozić Japończykowi gdyby nie … „wypadek przy pracy” w Garmisch – Partenkirchen, gdzie sympatyczny Austriak nie zakwalifikował się do drugiej serii konkursu. Tym samym stracił szansę na triumf w całym cyklu Turnieju. Trzeci był Norweg Andreas Stjernen.

Polacy w dzisiejszym konkursie wypadli słabo. Na plus tylko Kamil Stoch, który uplasował się na dobrej piątej pozycji i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w walce o podium Turnieju. 18 był Dawid Kubacki, który stracił już szansę na podium w TCS. Na ostatnim miejscu punktowanym zawody skończył Stefan Hula. Jakub Wolny i Piotr Żyła nie zakwalifikowali się do drugiej serii.

Na koniec słów kilka jeszcze o bohaterze z Japonii. Ryoyu jest w niesamowitej formie. Z rywalami robi co chce i jak chce. Mi jako Polce i wielkiej fance Kamila Stocha trochę w niesmak jest to, że Japończyk może powtórzyć sukces naszego rodaka i wygrać wszystkie cztery konkursy. Byłby trzecim skoczkiem, który tego dokonał. Przed Stochem zrobił to Hannawald. Po zeszłorocznym sukcesie Kamila uważałam to za coś cudownego, niesamowitego i nieosiągalnego. Gdy dokona tego Japończyk trochę to spowszednieje. Zbyt szybko to nastąpi. Jednak przyznać muszę, że jak najbardziej na to zasłużył, zwłaszcza po dzisiejszym konkursie, w którym rywali pokonał już wyraźnie.

Czwarty przystanek TCS już w niedzielę – w Święto Trzech Króli (albo sześciu ;)) w austriackim Bischofshofen. Początek o godzinie 17. Mimo wielkiej przewagi Kobayashyego emocji pewnie nie zabraknie, bo będziemy świadkami zaciętej walki o miejsce 2 i 3 – miejmy nadzieję, że z udziałem Kamila Stocha.

fot: gettyimages.ru

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s